Młodzi ludzie zaczęliby od pytania: „Czy w ogóle coś możemy?”. Nie do końca wyrośli z dzieciństwa, przyzwyczajeni słuchać rodziców, nauczycieli i dorosłych autorytetów. Przyzwyczajeni do opieki, ochrony i poczucia, że odpowiedzialność jeszcze ich nie dotyczy. Często wciśnięci między szkolny program, zajęcia pozalekcyjne i myśl o wejściu na rynek pracy. Nie są przygotowywani do rozglądania się po swoim otoczeniu. Często brak im też siły. Nierzadko spotykane przekonanie samych dorosłych, że ich wpływ na życie społeczne jest nieznaczny, nie sprzyja postawom obywatelskim młodzieży. Zmotywowanie siebie, by ruszyć się z miejsca dla dobra innych stało się bardzo trudne.

A jednak każdy, dziś jeszcze niepełnoletni człowiek, stanie się pełnoprawnym obywatelem. Należałoby tak kształtować świadomość obywatelską, by młodzi ludzie zyskali zdolność rozeznawania: czy sytuacja społeczna lub ogólnokrajowa im odpowiada? Jakie potrzeby społeczne pozostają niezaspokojone? Należałoby przedstawić im narzędzia dające możliwość wprowadzenia zmian, np.: udział w wyborach, referendum, listy otwarte, petycje, możliwość zgłoszenia propozycji ustawy, zaangażowanie w działalność organizacji pozarządowych, wolontariat i inne.

Jeśli ktoś nie wierzy, że dzięki tym narzędziom zmiana społeczna jest możliwa, może oprzeć się na dwóch założeniach. Przede wszystkim, jeśli nie skorzystam z dostępnych form partycypacji społecznej, na pewno spowoduję, że niepomyślny stan rzeczy się utrzyma. Po drugie: im więcej osób podejmie działanie, tym większa będzie jego siła i skuteczność. Jeśli jedna, druga, trzecia osoba nieprzekonana zmobilizuje się do niewielkiego wysiłku, może się okazać, że stanowią bardzo liczną i wpływową grupę. Głos grupy, jak wiadomo, jest lepiej słyszalny niż pojedynczy. Dlatego młodzież powinna poznawać metody partycypacji obywatelskiej jak najwcześniej. Powinna też pod opieką dorosłych próbować sił w szukaniu pomysłów na własne inicjatywy.

Młodzież powinna…

Łatwo stawiać wymagania. Jednak to dorośli kształtują warunki, w jakich młodzież dorasta, a młodzi ludzie szybko uczą się, jaką postawę w tej rzeczywistości przyjąć. Jeśli obecnie aktywność społeczna jest niewielka, to osobom odpowiedzialnym za wychowanie powinna nasunąć się refleksja: skąd wynika taka niechęć? Jak zwiększyć motywację do podjęcia działań społecznych? Jak przekonać młodzież, że warto się angażować w takie działania? Nie sposób omówić w pełni tego tematu, jednak nasuwa się kilka rozwiązań.

Uwrażliwianie na sprawy obywatelskie podczas lekcji wiedzy o społeczeństwie. Współpraca z organizacjami pozarządowymi realizującymi projekty dla młodzieży. Przyjrzenie się samorządowi szkolnemu: na ile jego kompetencje pozwalają wpłynąć na sytuację w szkole. Zachęcanie do udziału w wyborach do szkolnego samorządu. Wyszukiwanie i wychowywanie naturalnych liderów. Wdrażanie w wolontariat. Czy nie byłoby dobrą praktyką konsultowanie z młodzieżą różnych propozycji zaangażowania wolontarystycznego, aby czuła, że ma wybór? Warto pozwolić, by zajęła się dziedziną, która wydaje się najbardziej potrzebna lub interesująca. Zachęcanie do poznawania otoczenia, aby młodzież umiała dostrzegać problemy dotyczące całej społeczności – szkolnej, potem lokalnej. Poważne traktowanie ciekawych pomysłów i ważnych spostrzeżeń dotyczących życia społecznego.

Istotne dla młodych ludzi jest poczucie, że zostaną wysłuchani, jeśli zechcą się wypowiedzieć w jakiejś sprawie, formalnie lub nie. To już zwiększa ich motywację, aby podejmować wysiłek zaangażowania. Słuchanie młodych osób daje im poczucie, że liczą się jako członkowie społeczności. Czują, że mają szansę, aby ich głos był wzięty pod uwagę. Podnosi ich wiarę, iż mogą wpłynąć na decyzje dorosłych. Wdrożenie tych łatwiejszych lub trudniejszych praktyk już dałoby młodzieży poczucie większej pewności i przekonanie: „Ja jednak mogę”. Nie tylko szkoła stwarza możliwości obywatelskiego zaangażowania. Osoby niepełnoletnie mogą głosować na projekty finansowane z funduszy sołeckich albo zasiadać w młodzieżowych radach miast i gmin. Warto wdrażać je w te proste formy partycypacji.

Jak zareagować, gdy młody człowiek zamiast pytać o możliwości, zacznie od pytania „Czy mi się chce coś robić?”. Życie pomiędzy szkołą a ekranem laptopa w domu wydaje się niektórym wystarczać. Nie są gotowi szukać własnego hobby, pasji pozwalającej oderwać się od rutyny. Nie mówiąc o podejmowaniu wysiłku na rzecz innych. Jak przełamać ten rodzaj bierności? Czy pomógłby wpływ rodziców, rówieśników wspierających wartościowe akcje? Czy przydatne byłyby szkolne działania prospołeczne, do których należy się włączyć? Najpierw z obowiązku, później może dobrowolnie. Pokazać dobre rezultaty, a potem zająć się zachęcaniem do dalszej aktywności? Jak przekonać, że ucząc się dbać o społeczność młody człowiek daje sobie prawo czerpania ze wsparcia, gdy sam będzie go potrzebować? A przy tym samodzielnie stwarza sobie taką możliwość.

Artykuł powstał w ramach projektu „Jesteśmy młodzi – o obywatelskość nam chodzi!”, który jest realizowany z dotacji programu Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy, finansowanego z Funduszy EOG.

Elżbieta Mielniczuk, Fundacja Bliżej Pasji

Translate »