Na początku, gdy dzieci są malutkie, rodzina zbliża się do siebie. Babcie i dziadkowie są potrzebni do opieki nad wnuczkami i spędzają z nimi wiele czasu. Bawią, uczą, pieszczą, karmią smakołykami. Kiedy pociechy idą do przedszkola, do szkoły, opieka dziadków traci swoje znaczenie. Drogi wzrastającego pokolenia i pokolenia odchodzącego rozmijają się.

Odkąd zanikł model rodziny wielopokoleniowej, młodzi ludzie tracą zrozumienie, czym jest starość. Kontakt z babcią, z dziadkiem, ogranicza się do rodzinnych spotkań. Okazuje się wówczas, że trudno znaleźć wspólny temat do rozmowy, trudno zrozumieć czyjąś ocenę rzeczywistości. Za to osoby starsze często bywają uprzedzone do młodzieży, podkreślając ich brak doświadczenia życiowego i odmienne podejście do ludzkich spraw.

Co zrobić, aby dwa pokolenia, o skrajnie różnych potrzebach, spojrzały na siebie z zaciekawieniem? Przełamanie obojętności i wejście w dialog, co wymaga odrobiny woli. Młody człowiek, który nudzi się na rodzinnych spotkaniach, może ten czas, kiedy nie ma nic lepszego do roboty, poświęcić na słuchanie babci i dziadka. Zapytać, jak było kiedyś? Ma prawo zadawać trudne pytania i wyrażać swoje zdanie, nawet jeśli dojdzie do stwierdzenia, że „nie wie, jak oni dawali radę tak żyć”. Dialog prowadzi do zrozumienia, jeśli nie do akceptacji obcego nam poglądu. Do poznania realiów życia seniora, źródeł jego postawy, nawyków i zachowań. Do poznania świata sprzed lat. Gdyby młody człowiek szukający swojego powołania i pasji zwrócił uwagę na umiejętności i hobby dziadka czy babci, mogłoby się okazać, że szybko wciągnąłby się we wspólne zajęcia. Z drugiej strony potrzebna jest pewna doza cierpliwości wobec nastolatka i jego pragnienia robienia wszystkiego po swojemu, wpadającego na niezwykłe, nie zawsze realne pomysły. Wspólne spędzanie czasu, odkrywanie swoich zalet, dojrzewanie wzajemnego szacunku, rozwój relacji, wzmocnienie rodzinnej więzi i odkrywanie dziedzictwa to pozytywne owoce podjętego wysiłku. Czy nie przyjemnie byłoby uświadomić sobie np., że moje poczucie humoru jest takie samo jak u dziadka, a zręczność rąk mam po babci? To pomaga polubić się wzajemnie i wzmacnia chęć przebywania razem.

Wspólne spędzanie czasu z kimś znajomym zapobiegnie utrwaleniu stereotypów, a to ułatwi pozytywne postrzeganie innych osób odległych od nas wiekowo. Zauważenie pani w sklepie, która ma kłopot z płaceniem kartą, ale umie znaleźć tanie towary dobrej jakości, starszego pana, który z dużą wprawą i bezpiecznie jeździ samochodem, choć nie może sobie poradzić ze smartfonem. Dobre rady i pomoc może płynąć w obie strony.

Trudno jest wchodzić w relacje z obcymi nam osobami samotnie, jeśli chcemy zrobić coś więcej niż zobaczyć drugą osobę. Młody człowiek ma prawo czuć się nieswojo w gronie „staruszków”, podobnie senior może się zastanawiać, co robi wśród młodzieży, gdzie stanowi dodatek, jeśli nie zabytek. To kwestia zachęcenia przedstawicieli różnych pokoleń do szukania możliwości wspólnego działania i samodzielnego podejmowania inicjatyw. Obie strony musi coś łączyć. Do tego wniosku doszli przedstawiciele licznych organizacji pozarządowych działających na rzecz seniorów. Fundacje i stowarzyszenia podejmują się często innowacyjnych sposobów na integrację międzypokoleniową. Istnieje wiele wartości wspólnych dla wszystkich: zdrowie, natura, kultura i inne. Tutaj powstaje pole do wspólnego działania. Młodzi wolontariusze udzielający się na rzecz osób starszych często bywają zaskoczeni : „Świetni ci wasi seniorzy” mówią, mając na myśli ich radość życia, energię, przedsiębiorczość. Seniorzy, a zwłaszcza seniorki, niekiedy mają ochotę matkować młodym, przypominając, że trzeba włożyć ciepłe ubranie albo odnosząc się do ich spraw, np. pytając o rodzeństwo. Nienachalnie, za to życzliwie. Dzielą się zapomnianymi dziś umiejętnościami z czasów sprzed zaawansowanej techniki. Osoby starsze doceniają świeżość młodych umysłów, szukają pomocy w ogarnięciu nowych technologii, czerpią z ich znajomości nowoczesnego świata.

Pomijając korzyści czysto rzeczowe, nie do przecenienia są tworzące się relacje oraz solidarność nie tylko w łonie jednej grupy wiekowej, ale niezależna od wieku. Taka solidarność rozwija się dzięki poczuciu wspólnych wartości i celów, nie dzięki postawie: „popieram to, co jest mojsze”, czyli to, co łatwo we mnie wpada, co pochłaniam bez refleksji, przyjmuję za punkt odniesienia i odrzucam wszystko, co się różni od mojej postawy. Warto podjąć wysiłek i popracować nad nowym podejściem do osób z obcego środowiska. Pragnienie nowości też bywa spotykane w każdym wieku, więc sięgajmy po nowe, również w relacjach międzyludzkich.

Elżbieta Mielniczuk

Projekt „Bezpieczeństwo – mój wybór!” jest dofinansowany ze środków rządowego programu wieloletniego na rzecz Osób Starszych „Aktywni+” na lata 2021-2025.

Translate »